Trochę o mnie

Nazywam Szymon Zbigniew Szymański, również od wielu lat znany jako "Szyku". Obecnie mieszkam i studiuję na Śląsku.

Interesuje się programowaniem, ogólnopojętym inżynierstwem, grafiką, rysunkiem, fotografią oraz nieco mniej gospodarką i finansami. Usiłuję od pewnego czasu rysować komiksy... z marnym skutkiem :)


Znajdziesz mnie na:

Zmęczenie

Wrzesień 18, 2011

Studenckie „wakacje” powoli dobiegają końca. Cały okres starałem się wykorzystać na samorealizację, samodoskonalenie i równoważyć swoje czynności z wypoczynkiem i czasem spędzonym z innymi. Jak to u mnie w życiu bywa, często to co sobie zaplanuję np. na cały tydzień, lega w gruzach, bo ingerują siły wyższe. Najwidoczniej, jedynym remedium  dla mnie, jest całkowite uniezależnienie się(z opcjonalnym wyjebaniem w turbokosmos), a mam nadzieję, że nastąpi to całkiem niedługo, bo intensywnie pracuję nad tym :)

Programistyczny żargon

Wziąłem się za programowanie gier w javie. Tak tak, nie jeden programista C++, C stwierdzi, że to nie jest odpowiednia technologia, bo jest zylion razy wolniejsza od tych wcześniej wymienionych. Cóż, to prawda, jeżeli się odniesiemy do pierwszej wersji JDK, gdzie porównywalny program był 40-60 razy wolniejszy. Dzisiejsze programy pod Javą, są niezauważalnie „wolniejsze”, więc to różnicy nie robi. Wszystko zależy od tego jak programista piszę swoje programy. Jeżeli ktoś kalecznie pisze kod, to nawet najlepsze biblioteki mu nie pomogą, co najwyżej zmiana fachu.

Swoją droga, można łatwo zauważyć te stereotypy na rynku. Spostrzegłem, że znacznie więcej studia  Indie korzystają z Javy, niż typowo nastawione na komerchę wytwórnie. Na szczęście, powoli molochy przekonują się do tego języka, bo niezaprzeczalnie, też może doprowadzić do sukcesu(dobrym przykładem jest minecraft).

 

Codzienność

Wrzesień 12, 2011

Po całym dniu programowania, przeplatanego z testowaniem poszczególnych tytułów gier, naszła mnie ochota na wpis. Bawię się w projektowanie wygaszaczy ekranu, w ramach ćwiczeń desktopowej grafiki w Javie i w sumie, muszę przyznać, że nie jest to takie złe. Miałem złe wspomnienia z grafiką w programowaniu, po tym jak turbowali nas w technikum, przez 1,5 roku na zajęciach z tej dziedziny :)

Grałem w Limbo

Kiedy odpaliłem tytuł w ramach „odpoczynku”, wiedziałem, że nie skończę na 15 minutach. Gra mnie wciągnęła tak jak się tego spodziewałem. Klimat wprost uderza, pochłaniając mnie całego na przynajmniej dwie godziny. Gra się płynnie, pobija pod tym względem nawet Wiedźmina(chociaż, nie ma co porównywać gry 3D, do produkcji opartej głównie w 2D), muzyka przyjemna dla ucha, a jednocześnie umacnia Cię w napięciu. Ukazane postacie, są reprezentowane wyłącznie swoimi zaczernionymi konturami, gdzie jedynie główny bohater -- młodzieniec -- wyróżnia się dwoma białymi ognikami w oczodołach, ale pomimo tego wydaje się on dość sympatyczny i wzbudza empatię(szczególnie w momencie, kiedy spotyka go dramatyczna śmierć spowodowana naszą nieuwagą). Wszystko nasiąknięte zagadkami.. mniej lub bardziej złożone, niektóre wymagają zręczności, dobrej percepcji oraz refleksu z wyczuciem czasu, co może sprawia, że gra jest dla mnie taka genialna :) Najlepiej, sami się przekonajcie.

| Kategorie: Osobiste Projekty | | Brak komentarzy |

Magia pasji..

Wrzesień 8, 2011

Jeszcze moment.. chwila… jedna linijka więcej.. tutaj poprawię.. i..i… Shift + F6… I wszystko działa bez zarzutu!

Atrament cyfrowego tekstu na pewno nie odda emocji oraz dynamizmu tej sceny, ale gwarantuje wam, kiedy przez człowieka płynie pasja i już masz zamiar osiągnąć ten jeden malutki kroczek, który stawiasz w drodze ku ukończeniu, to gdy już go stawisz, cieszysz się jak dziecko(u mnie, nie rzadko podskakując tyłkiem na fotelu, zacierając przy tym dłonie, mając wymalowaną twarz obleśnym uśmiechem), po czym przechodzi Cię uczucie niby dalekie od seksualnego orgazmu, ale satysfakcja z osiągniętych rezultatów i wykorzystanych możliwości, jest niemal bliska temu uczuciu :)

Tworzenie sprawia, że zalewa mnie ta fala ekscytacji. Nie ma nic lepszego w tym co robię, niż te uczucie i świadomość, że tworzysz coś co działa, co reaguje, odpowiada, jest funkcjonalne i funkcyjne, ładne, proste w swojej złożoności, żywe w swej martwości..

Bez wątpienia, każda dziedzina, która polega na rozwiązywaniu problemów, odkrywaniu czy tworzeniu nowych technologi, organizowaniu pracy i zasobów, przyniosłaby mi wiele satysfakcji.

A czy jest coś, co wam sprawia takie dozy satysfakcji? :)

 

Polska Telwizja

Wrzesień 2, 2011

Niedawno rozpoczął się wrzesień, co za tym idzie?

RageFace

Wszelakie stacje telewizyjne, wprowadzają zaktualizowane, odświeżone, mniej lub bardziej ubite repertuary w swoim programie. Oczywiście, przewidziałem przyszłość niektórych programów na jednym z popularniejszych kanałów, dostępnych bezpłatnie w polskim pasmie telewizyjnym(który „o dziwo” jeszcze jest nadawany jako sygnał analogowy, bo przecież my mamy tendencje do odkładania wszystkiego) i utwierdziłem się w przekonaniu, że nie ma co tracić czasu na oglądanie telewizji.

Najbardziej irytuje mnie telewizja publiczna..

Dlaczego? Niech mi ktoś powie, dlaczego tam widzę reklamy? Podatnicy płacą haracz TVP na Poczcie Polskiej i otrzymują w zamian chłam! Dosłownie chłam. Kiedyś jedynie przy seansie filmowym, nie było przerw na reklamę, ale nie wiem jak dziś jest. Nie zdziwiłbym się, gdyby reklamy obecne na TVP były nadawane z tą samą częstotliwością, co na telewizjach niepublicznych. Widząc po urywkach na Plebanii, Klanie czy co tam jeszcze serialowego-masowego leci, produkt placement jest wszędzie obecny! Ostentacyjne reklamy banków, przypraw, niejednokrotnie jeszcze zawierające „promocje”(oto przykładzik, który już kiedyś tutaj widniał), aż się odechciewa..

Po za tym, Telewizja Publiczna, powinna być świecka.

Nie mogłem się powstrzymać

Nie mówię, że obecność księdza w serialu czy nawet osadzenie takiej osobistości jako głównego bohatera, to coś nagannego, ale każdy z nas chyba potrafi wyczuć obecność „Boga” w serialach. Więc albo robimy telewizję idealnie neutralną, albo traktujemy wszystkich po równi. Ktoś mi teraz będzie chciał wmówić, że  w 90% procentach jesteśmy takiego, a nie innego wyznania i nie powinno się tego zmieniać. Idealnie tą sytuację opisują krucyfiksy wywieszone w szkołach. Szkoła bez wątpienia jest instytucją świecką, to dlaczego wszędzie widzę krzyże? Ja mam to w poszanowaniu, bo mi kawałek drewna z męczennikiem nie przeszkadza, ale pomyślcie o innowiercach, dla których krucyfiks jest po prostu celulozą z przybitym trupem! Dla nich może to być niesmaczne.

Pomsta o poziom

Kolejną moją bolączką, jest poziom obecnie prezentowany w Polskich mass mediach. Oczywiście, jest on wciąż na znacząco lepszej pozycji, niż przesiąknięta populizmem telewizja amerykańska, która wszędzie próbuje wcisnąć emocje(dla przykładu, zobaczcie odcinek Judge Judy, Extreme Home Makeover oraz programy typu I’m Not the Father czy coś ala Rozmowy w Toku). Chyba, że to ja i moje sztywniactwo, no ale ludzie, nigdy w życiu nie miałem ochoty wykrzyczeć „WOOOOHOOOOOOOO”, bo szedłem kupić bluzę : | Moja siostra kiedyś to zrobiła na wieść o pewnym zdarzeniu i przyznam wam się szczerze, że bardziej sztucznego wycia w moim życiu nie doświadczyłem. Najbardziej mnie jednak przeraża poziom i tematyka programów obecnych telewidzów. Dobrze obrazuje tą sytuację ten o to film, zestawiający dwa programy. Pamięta ktoś 1 z 10? Ten program jeszcze leci i ciągle mi się go przyjemnie ogląda, pełna kultura i szacunek, połączone z wartościami intelektualnymi, gdzie rozczarowuje najbardziej wynagrodzenie uczestników, bo jest z rzędu paru tysięcy za wkład ogromnej ciężkiej pracy. Zawsze mnie zastanawiało, czemu Ci ludzie nie próbują sił w programach typu Milionerzy. Musi chyba być jakaś selekcja do tego programu, bo inaczej ten program byłby już dawno ściągnięty.

Ech, idę oglądać trzydziestą powtórkę Inżynierii Ekstremalnej, bo lepsze to niż ten masówkowy chłam…