Archive for December, 2008

Po świętach!

Monday, December 29th, 2008

Święta za pasem. Nic tylko czekać na nowy rok i cieszyć się z jednego gratisowego dnia który sprawił że dzieciaczki w szkołach mogą odciągnąć obowiązki do 5 stycznia. No ja się jako dzieciaczek i biedna owieczka czuje zachwycony z tego faktu. Tyle rzeczy mogę zrobić przez ten czas… na przykład: doskonalenie planu na totalną dominację świata, nabijanie się z bezdomnych, wbieganie na mieszkanie znajomych żydów i bawianie ich antysemickimi kawałami albo moje ulubione straszenie dzieci!

Oczywiście żartuje z tym co wymieniłem poprzednio, świata nie da się zdominować.

Ale tak naprawdę pewnie znów znołlajfuje jak to mam w zwyczaju i nadal będę synchronizował mój zegar biologiczny. Jak ja będę wstawał do szkoły jak zapsypiam o 5 nad ranem a wstaje po 11?

Wszyscy pewnie macie miejscówki na sylwestrowych imprezach albo sami coś organizujecie, fajnie widzieć bawiących się ludzi w miejscach innych niż Gwarek czy disco podobne lokale. No ale każdy co tam woli. Ja nie organizuje nic w tym roku bo staruszkowie są uziemieni na sylwestra, też nie zostałem zaproszony na żadne party, co w sumie mnie(ani innych) nie powinno dziwić z jasnych powodów których tutaj nie będę wymieniał*nabiera tchu*.

Muszę oddać głębokie pokłony pewnej osobie która przygarnęła mnie zeszłego sylwestra. Przygarnęła mnie, pomimo tego że ta osoba mogła iść na bardziej żywą imprezę(podejrzewam) niż siedzenie i picie z jedną osobą która nie wiadomo czy ma puls. Bardzo dobrze się wtedy bawiłem oraz zdałem sobie sprawę że jednak mam kogoś kto również i o mnie myśli. Na pewno ta osóbka zostanie w mej pamięci i będę zawsze wracał do wspomnień związanych z tą postacią.

Sylwester już bardziej trawie niż minione święta. Nie jest to takie rozpustne i bezmyślne świętowanie.

Jak dobrze pamiętam, w sylwestra robi się postanowienia na nowy rok? Jestem ciekaw co oprócz rzucania, przestania picia(w takich ilościach), schudnięcia i przykłada do nauki sobie obiecywaliście? Dobrze zdanej matury? Ja osobiście planuje nadal zmieniać swoją osobowość i się doskonalić.

1228539959668

Szczęśliwego nowego roku!

Night Life cd.

Saturday, December 20th, 2008

Czyżby to była znowu noc? Och nie! Czemu ja jeszcze nie śpie? Normalni ludzie śpią o tej porze, ponieważ ranem mają wiele rzeczy do zrobienia. Dla przykładu sprzątanie, mycie, przystrajanie, odganianie żebraków spod drzwi(tych prawdziwych i prawdziwych inaczej, w dzisiejszych czasach ciężko ich odróżnić, no ale chodzi nam wszystkim o to samo) , oddawanie się konsumpcyjnemu stylu życia(w końcu, jakoś trzeba się przebić i odnaleźć w tych wszystkich świątecznych przecenach) i wiele wiele innych. Będąc szczerym, mdławią mnie te całe święta, przynajmniej w takiej postaci w jakiej są obecnie. Nic tylko skomasowanie komerchy wokół Świętego Mikuśa, bo bądźmy szczerzy. Kto w rzeczywistości bardziej myśli w tym okresie o Jezusie? Ja widze wszędzie renifery i Santa Clausa no i reklamy komórek z Syberii albo coś w ten deseń, raczej nie widze zbyt często stajenek, pieczar, dzieciątek, Marji, Józefów, krzyży(nawet tych odwróconych “poprawnie”) na ulicach i w ludzkich domach, no a jak już jesteś w kościele, to myślisz o tym, czy lepiej się prezentujesz niż sąsiad/sąsiadka w swoim nowym płaszczu zimowym albo czy Twój samochów był na tyle czysty kiedy podjeżdzałeś żeby przykuć oko proboszcza.

Mając na uwadze że nie dbam o to co o mnie sąsiadka sobie pomyśli i to że nie mam samochodu, w jakimś stopniu tłumaczy czemu do tego kościoła nie uczęszczam.

No ale wracając do świątecznego klimatu. Reasumując to jedna wielka komercha. Więcej ludzi podnieca się tym okresem niż Wielkanocą która jest dla przeciętnego katolika ważniejsza. No ale najwidoczniej większe wrażenie na ludziach robi skacząca czerwona małpa po kominach rozdająca prezenty niż trzydniowe zombi które biega nago, ma siłe i zdolności supermena, przesuwa sobie tonowe głazy i potem frunie do nieba. Makes perfect sense.

omgjesus

No tak, powinienem spać…. ale ani mi się nie chce spać, ani nie jestem normalnym człowiekiem.

Ach no tak! Jest jednak coś co naprawdę lubię w świętach! Wigilia!

Tak tak, jest to na pewno pozytywny akcent w tym okresie. Prezenty i te aromatyczne zapachy wychodzące prosto z kuchni! Mmm na samą myśl o tych wszystkich rarytasach aż się głodny robie. Znając życie nałoże sobie krokiecików, pierożków, ziemniaczków w mundurkach( z masełkiem oczywiście!), a jeszcze przed tym dobry barczyk z uszkami prosto z torebeczki! Mniam mniam! A żebym mógł to lepiej docenić, że dzięki Panu Jezusowi mogę mieć takie super święto, myśle o tych wszystkich dzieciach z Afryki i Indii które zdychają(bo inaczej zagłodzenie nie potrafie nazwać) na ulicach bo nie mają co włożyć do ust i piją zarobaczoną wodę, kiedy ja słysze w wiadomościach rano ile to ludzi wywieziono z powodu przejedzenia do szpitali w zeszłą noc, a dziesięciokrotnie więcej pomarło dzieci na wskutek konsekwencji zarobaczenia układu pokarmowego.

god

Ach! Ale to nie jest tak że wszyscy mamy gdzieś potrzebujących! Przecież modlimy się za ich potrzeby. Cóż jeszcze nie widziałem żeby ta kaszka z nieba spadła na ziemie Afryki, ani żeby wino płyneło zamiast wody w rzekach czy chociażby w jakimś zbiorniku się znajdywało… A nie! Przepraszam jestem w błedzie! Przypomniało mi się że kiedyś woda jednak zamieniła się w czerwień! Rwanda 1994. Pamięta to ktoś? Jasne że nie, kto by się przejmował śmiercią 800 tyś ludzi. Co prawda, ja się też nie przejmowałem, bo nawet nie wiedziałem, ale redakcja www.onet.pl raczyła wspomnieć o tym na swoim portalu. Nie wierzysz? Kliknij

Ale jak wszyscy wiemy, życie nie jest tylko po to by się przejmować.

cheerup

Szczęśliwego Nowego Roku!

Nocne życie

Sunday, December 14th, 2008

Słucham openinga z Cross Channela wpatrując się w lampe plazmową która reaguje na każdy niższy ton tańcząc do rytmu muzyki. Nic specjalnego nie robie, czekam ino aż mój zegar biologiczny przypomni sobie o śnie. Co prawda upominał się około trzech godzin temu, ale byłem zbyt pochłonięty nowym tytułem który mi się dociągnął z inicjatywy pewnego japońskiego półboga(wtajemniczeni wiedzą). Ogólnie dochodzę do wniosku że niezły zboczyl jestem.

O tak dobrze mi z tym.

Trochę żal mi tak bezmyślnie siedzieć więc włączyłem mózg i ruszyłem trybikami.

Zawsze jak patrze przez okno w nocy, nachodzą mnie myśli z całego świata. Widzę na horyzoncie emocje wyzwalane przez ludzi z całego globu, uświadamiając sobie że ziemia pomimo nocy nigdy nie zasypia i zawsze się coś dzieje. Czy to wypadek, poród, gwałt, czyjeś urodziny, śluby, pogrzeby, a może właśnie teraz ktoś pracuje nad rewolucyjnym patentem który niebawem zmieni nasze życie, może ktoś wypowiada wojne, może ufo porywa krowe? A ki to wie, w każdym razie coś się dzieje.

Nigdy nie mam pewności czy jak pójdę spać i wstane rano zastanę ten świat w takim samym stanie jak przed snem. Nie obawiam się zmian czy konsekwencji z nimi związanych, bo ludzkość taka jest że się rozwija i rządzi własnymi prawami.

Wkurzają mnie kurierzy.

A teraz z innej beczki.

Nadchodzą święta? Fuck yeah!! Jezus się narodzi! Potem przyjdzie i was wszystkich zabije we śnie! xD

1209978357335No mercy! A potem może odpuści wam grzechy… ale to już może.

Tak, leje na religie.

A skoro już w tej beczce, kiedyś ktoś się mnie doczepiał rzeczy typu:”Koleś! Jak możesz być ateistą skoro mówisz ciągle OMG, OMFG, JEZUSSSSS, BOŻE BOSHE itp” albo “Skoro jesteś takim ateistą, to czemu jadasz karpia w święta i bierzesz prezenty?”. Cóż co do pierwszego, to chyba każdy się zgodzi że to są powszechnie używane wołacze i zostało mi to z przyzwyczajenia. Co do drugiego: żeby było jasne nie jem karpia i rzeczy z taaaaaaaaaakimi ościami szerszymi od mojego gardła, gdyż z moimi zdolnościami chrząstką bym się zadławił od kurczaka a co dopiero ością. A tak w ogóle uważam święta za tradycje rodzinną bardziej niż kościelną, bo na pasterce w życiu nie byłem z własnej woli. Jest to dobra okazja do spotkania z rodziną, a prezentów to tylko idiota nie wziąłby.

1207988877305Ciao

Fukkin mondays

Monday, December 1st, 2008

Hell yeah,

Poniedziałek to taki niewdzięczny drań. Zaraz mam ochotę wziąć nóż zrobić sobie piękne harakiri czy seppuku jak kto woli, wyciągnąć bebechy, podnieść je do góry, uśmiechnąć się i pobiegnąć w najbliższe skupisko małych dzieci by spytać się czy się wyspały w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Nie no może troche przesadziłem, na pewno bym się nie uśmiechał.

Nie wiem czemu ja mam takiego dobitnego farta spotykającego mnie prawie w każdy poniedziałek. Kazdy poprostu marzy o skomasowaniu problemów na cały tydzień czy to na płaszczyżnie życia szkolnego, rodzinnego czy towarzyskiego. A najlepiej jak wszystkie na raz! Mmmm tak! Zaraz mam ochote ściągnąć koszulkę i odwiedzić pana w lustrze robiąc groźne miny w nadzieji że ten za ścianą w końcu wymięknie(ale widocznie za miękki jestem, bo nic na niego absolutnie nie działa).

Przychodzę do domu, to mam ochote jedynie na obiad i dzienną porcję radiacji z monitora. Chociaż z tym ostatnim mam problem bo mam LCD na głównym kompie, ale uzupełniam to drugim kompem co ciągle ma CRT hiehie xD

No znaczy ten tego ten(Nad Niemnem koksa), oczywiście w tych czynnościach przeszkada mi wiele innych czynników jak obecność fal dźwiękowych generowanych przez moją matke, które oczywiście wpadają w taki sposób że wzmacniają taktowanie mojego mózgu i zaczynam się denerwować jej marudzeniem o szkole.

Ale przeważnie po tych wszystkich zdarzeniach włączam jakieś odmóżdzacze, zanurzam się w moich fantasmagoriach(fuck yeah lubie to słowo), dostaje głupawy po czym czytam jakąś dokumentacje języka idę spać.

Fukken tuesdays…

Why