Archive for February, 2009

Epic Win

Tuesday, February 24th, 2009

Panie i Panowie,

pragnę wam przedstawić coś co mnie dziś strasznie rozbawiło i w pewnym sensie jestem dumny xD (bo uwielbiam czarny humor)

untitled-1

Takie rzeczy tylko u mnie! xDDD

After party

Sunday, February 22nd, 2009

Wróciłem!

Szkoda że nie napisałem gdzie idę wcześniej. Anyway. Wczorajszego wieczora(bo teraz jest po 12) byłem na imprezie. Na początku miałem standardową fazę Szyka typu: “OMG tyle osób! Co ja tu robie! Jeszcze laski! Jak ja wypadnę!?” ale potem weszła faza towarzyska jak doszło parę kielonów plus mniejsze towarzystwo. Zdarzyło się coś nieprzyjemnego, ale wydaje mi się że nawet jak ta sytuacja zaszła, możnaby było załatwić to w bardziej pokojowy sposób. Wyszło inaczej, ale też rozumiem i nie jestem jakoś zdziwiony przebiegiem zdarzeń, więc postanowiłem posiedzieć z stroną “poszkodowaną” w jednym pokoiku i obdarzyć uśmiechem wszystkich zebranych. Miło było, poznałem również nieco bliżej te wspaniałe osoby o których mi pewna osoba opowiadała i rzeczywiście, są tak interesujące jak się zapowiadało. Potem zrobiło się troche “śmiesznie” co w sumie też mi się podobało, bo czułem to całe rozluźnienie w towarzystwie choć sam bezpośrednio się nie przyłączałem, bo to było troche wbrew mojej naturze, więc cieszyły się moje oczy jedynie ale to nie tak że dobrze się nie bawiłem, bo ubaw miałem świetny i mam nadzieje kiedyś jeszcze spotkać te osoby w podobnym gronie. Nawet teraz maluje mi się uśmiech na twarzy jak to wspominam.

W późniejszym czasie również było wesoło. Choć nadal pozostawałem bierny w akcjach, ciężko mi było otworzyć usta, gdyż całość gości beze mnie była z jednej szkoły i raczej tematy kręciły się wokoło tych osób, a nie jestem na tyle przebojowy żeby tak szybko się wpasować. Nie przeszkadzało mi to, bo i tak moja natura obserwatora dobrze się bawiła.

Doszedłem jednak do wniosku że impreza bez mojej osoby równie dobrze będzie się rozkręcała, więc postanowiłem złapać się na ostatni przejazd lini 194 tego wieczoru i powrócić do domu.

Miałem iść spać, ale odpaliłem edytora z wordpress.com napisałem notkę, a teraz o godzinie 0:53 mam zamiar jeszcze dokończyć kawałek kodu do programu… truly nołlajf.

1206648405663

Sunday

Sunday, February 15th, 2009

Widzę ciemność, a w ciemności nic nie widzę(dziwne nie?). Chwilę później słysze delikatny dźwięk budzącego mnie budzika z mojego telefonu, który przechodzi w bardzo żywe brzmienia(dla zainteresowanych tutaj znajdziecie co mam wraz z miłym slideshow). Wyskakuje z łóżka zakładam kapcie i potykam się o klatkę królika. Głaszcze go żeby się na mnie potem nie denerwował, bo poobgryzane palce nie są za atrakcyjne.

Pierwsze co to głowa pod zimną wodę, zanim zdąrze sobie pomyśleć, że jakieś 30 minut dłużej mogę poleżeć. Po chwili, słysze spod strumienia wody, że telefon mi dzwoni. No tak znów dałem snore zamiast off. Olewam to myje włosy dalej. Po tym wszystkim stawiam wodę na kawę, otwieram okno żeby chłód mnie obudził(uwielbiam gęsią skórkę ;D). Dobra, kawa zalana idę do biurka. Tam na mnie czeka ładna lista “to-do”, którą specjalnie sobie ząłożyłem. Dlaczego? Nie wiem czemu ale straszny airhead się zrobiłem i łatwo się rozpraszam, a to bez wątpienia pomaga.

Po chwili dostaje smsa od anonimowego nadawcy: “Czemu mi walentynkę nie wysłałeś?”. Patrze że to nie numer z automatu typu 7xxx, a jakaś konkretna osoba tylko nie mam wpisu do niej. Myśle sobie: “Hmm….” Po chwili zastanowienia odpisałem: “Bo nie obchodzę, lol?”. Poszło, osoba już nie odpisała, a ja miałem dobry ubaw. Po za tym, też nie dostałem więc niech się “pauje” i nie pierdolić mi tutaj o tym że to facet wychodzi z inicjatywą bo lol, jest równouprawnienie prawne, a jak chcecie drogie dziewczyny żeby było i społecznie to same też się do czegoś obowiązujcie. No ale i tak was wszystkie kochamy :)

Powoli odhaczam wszystkie obowiązki z listy, dopisuje nowe jakie mi przyjdą do głowy i to tak jakoś leci…

Nie lubie niedzieli. Sobotę też po części, ale mniej bo w końcu to więcej niż tylko doba przed poniedziałkiem. W te dni praktycznie nic się nie dzieje, ludzie siedzą w domu, na necie akcje giełdowe i kursy walutowe się nie zmieniają. Forex martwy, a onet nie sypie nagłówkami typu “Pełna gotowość w rosyjskim wojsku!” a po wejściu okazuje się że jakiś kucharz dodał gwoździe do sera i szukają teraz magnesu na statku “Piotr Wielki” żeby przyciągnąć wszystkie sery z gwoździami i zażegnać niebezpieczeństwo, bo co by było gdyby gwoździ zabrakło? A człowiek ma nadzieje że jakiś Pakistan najeżdzają czy cuś.

To może skorzystam z okazji i poinformuje was że mam dysk twardy do sprzedania 320 GB ale po formatowaniach 300 GB zostało. SATA-2 7200 8 MB cache. Jak zainteresowani są, można komenty zostawiać albo pisać na maila. GG nie zostawie bo potem będę dostawał pierdolone łańcuszki i będę zmuszony wam jelita wygryźć, bo serdecznie w rzyci mam jakieś umierające wirtualne rakowe dzieci z Czarnobyla, gdzie przerzuty mają tak wielkie, że przechodza na innych członków rodziny i wyjadają przymiejskie schornisko z psów.

A teraz jeszcze jedna prośba do was. Jak większość pewnie wie, programuje w Javie. Bardzo by mi zależało na waszych pomysłach. Możecie napisać mi co by wam sie przydało, a ja postaram się to zrealizować. Uprzedzam ze generatory zadań domowych i prac magisterskich nie wchodzą w grę ;)

Na koniec komiks:

This work is not mine. This comics belongs to Dan KIm from www.clone.manga-army.org Please visit his site.

This work is not mine. This comic belongs to Dan KIm from www.clone.manga-army.org Please visit his site.

Masakra

Sunday, February 8th, 2009

Masakra, bo wczoraj się socjalizowałem z ludźmi. Zło.

Najgorsze w tym, że nawet mi się podobało i mi dziewczyna wpadła w oko. Większe zło.

Rano po imprezie, brzuch boli i sucho. Największe zło.

A tak serio, to socjalizowanie polegało na bieganiu do dwóch albo trzech wybranych osób z kieliszkiem i picie za zdrowie towarzysza, z którym sie “zaprzyjaźniałem”(niestety, jednego chyba wykończyłem xD), bo mój towarzysz od picia był tymczasowo niedyspozycyjny(powikłania gryp żołądkowych i skurcze for teh win). W sumie spodziewałem się, że będzie gorzej. Jeżeli nie liczyć drobnych sprzeczek na tle związkowym niektórych osób, wyrwane kołki rozporowe oraz wpadek alkoholowy paru towarzyszy, impreza była świetna i powtórzyłbym to w przyszłości.

Oczywiście były tańce, taki chętny byłem potańczyć, ale moja dysfunkcja nie pozwalała mi ;)

Teraz tylko muszę ściągnąć zdjęcia kumpla z komórki. Chłopakowi ciepło się zrobiło w środku nocy, to i sesje zdjęciową mu zafundowaliśmy xD

Impreza się skończyła gdzieś koło 3:00 i zaraz po tym sobie uświadomiłem że jest niedziela i szkolne bramy na mnie czekają T_T.

Takim o to pozytywnym akcentem zakończyłem niezbyt przyjemne dla mnie ferie zimowe i znów muszę czekać cały rok na odrobine luzu, bo wakacji nie mam i zostają mi tylko ferie.

http://manga.clone-army.org

http://manga.clone-army.org