Piątek, godzina 23:00 czasu polskiego chyba. Układam ryż w kulki, przygotowuje się na jutrzejszą podróż. Biegnę odwiedzić pobliski ATM z PKO S.A. wypłacam pieniądze idę spać.
Godzina 7:00. Wstaję, przebieram królikowi, daje mu jeść, meldam go. Przybywa towarzysz broni.
Godzina 8:00. Udajemy się po kolejnego uczestnika wyprawy, spotykamy go i udajemy się na przystanek.
Godzina 8:10. Nadal czekamy na przystanku.
Godzina 9:05. Wyruszamy do Katowic linią 870.
Godzina 9:40. Katowice. Pochłonięci rozmową, zagapiamy się i zostajemy ochrzanieni i wyrzuceni z autobusu.
Godzina 10:10. Empik. Radośnie przeglądamy prasę, gadgety i kupujemy np takie pierdoły. Jak widać, bawimy się dobrze. Nawet znaleźliśmy zabawki dla dużych chłopców.
Godzina 10:34. Mój geniusz znów zaowocował. Zostaliśmy wyrzuceni w wulgarny sposób przez ochroniarza przy próbie zrobienia sobie zdjęcia przy głupich grach. Nie pomogły argumenty, że nie widziałem żadnego napisu czy też icony na ścianie, a jakoś nie wyborażam sobie żeby każdy klient musiał znać “regulamin handlowy” co do punktu. Dając za wygraną, bo chciano nas za każdym razem skierować do kierownika, opuszczamy lokal i tak jak to powiedział towarzysz broni Ćwiergol:”Empik – Pełna Kultura? No coś mi się tutaj gryzie…”.
Godzina 11:00. Dowiadujemy się, że w McDonaldzie jak i w innych organach policyjnych jakim są sklepy handlowe nie można wykonywać zdjęć. Kompan narzekał na złą jakoś “tortilli” a ja zaś z pozostałym towarzyszem, zastanawialiśmy się czy to już jest ta pora, gdzie w shakeach nie znajdziesz “niespodzianek”. Żałujemy, że nie zapoczątkowaliśmy jakiegoś flejma w Empiku wcześniej.
Godzina 11:20. Dworzec Centralny. Robimy parę zdjęć, oczywiście jestem początkujący i moje prace nie mają poziomu, ale tu i tu macie fajne widoki. Bolał mnie brak skilla oraz teleobiektywu. Wszystko z czasem.
Godzina 11:35. Jako mózg operacji postanowiłem uzyskać informację w kiosku Ruch. Po wsadzeniu głowy przez trójkątne okienko witam się z Panią na przeciw mnie, zauważam kątem oka, że towarzyszy jej wąsaty mężczyzna więc i z nim się witam, po czym ten znaczy ta mnie poprawia że: “Właściwie to Pani”. Strzelam głupią minę, przepraszam i informacja zostaje mi udzielona.
Godzina 11:45. Udajemy się do celu z nowymi doświadczeniami. Moi towarzysze broni nauczyli się sobie radzić w sytuacjach kryzysowych, a ja sam wyszedłem z mocą zamieniania kobiet w shemale. Jestem taki uber.
Godzina 12:00. Jesteśmy przed obiektem. Czekamy i posilamy się przed budynkiem TVS.
Godzina 13:00. Seans Hanami. Nie mam zamiaru spoilerować filmu. Polecam po prostu.
Godzina 15:00. Ja i moi towarzysze jesteśmy podirytowani faktem, że nie zdążylismy na zajęcia z sushi i na degustację. Udajemy się na godzinną przerwę poza obiektem.
Godzina 16:00. Rage mode, okazuje się, że po prostu na seanse i inne atrakcje, zdjęcia zostały już dawno wykupione, bo ISTNIAŁA rezerwacja, o której w ogóle nie mieliśmy pojęcia.
Godzina 17:00. Udajemy się na posiłek. Kebab z sokiem z chmielu dobrze nam zrobił. Wspominaliśmy zdarzenia z dnia.
Godzina 17:10. Udajemy się na dworzec żeby ogrzać nasze siedzenia. Po drodzę, wpada na nas ćpun z “sprawą”. Mówimy, że nie mamy drobnych koleś odchodzi(oj tak jestem zły). Wpadamy na pomysł, że następnym razem powiem, że nie mam rozmienić z “1000 zł”.
Godzina 18:00-20:00. Podróż z Katowic do Knurowa.
Godzina 20:10 – 23:00. Odwiedza mnie przyszły ksiądz. Przychodzi gość z siatką soku z chmielu i tak czas mija. Przyjemnie się rozmawia.
Godzina 23:00 – 9:00. Śpie.
Godzina 10:00. Zostaje obudzony rykiem z telefonu. Spadam z łóżka, zbieram się i odbieram. Kuzyn zabiera mnie z rodziną na wyprawę do Krakowa. Nowym przygodą nigdy nie można odmówić!
Godzina 11:00-13:00. Dojazd wraz z błądzeniem po mieście. Kierowca był dobry, jednak nawigacja pokładowa już trochę mniej.
Godzina 13:02. Odbieramy bilet parkingowy i udajemy się na zwiedzanie Wawelu i jego atrakcji. Temu panu, którego widzicie na drugim zdjęciu, zawdzięczamy darmowe bilety na wystawę zbroi i broni, akurat dla pięciu!
Godzina 14:00-15:30. Zwiedzamy zbrojownie. Unikamy anihilacji naszego Anglika w drużynie. Pani organizatorka, dostała rage’a na widok flasha wytworzonego przez aparat Mathtewa. Miała pretensje do niego, że nadal wykonuje zdjęcia pomimo wcześniejszego ostrzeżenia go w języku POLSKIM, nie zwracając uwagi na to, że jest obcokrajowcem i należy mu to powiedzieć po angielsku. Polska.
Godzina 16:00. Zwiedzamy rynek i Sukiennice. Nic ciekawego, wszyscy to znają.
Godzina 17:00. Stołujemy się w gruzińskiej restauracji. Jadłem bardzo dobry talerz gruziński, ale że ten lokal również należył do organów państwa policyjnego, postanowiłem nie robić wam zdjęcia tego smakowitego wytworu. Potem na deser shake z innego organu.
Godzina 18:02. Ze względu na małofortunną pogodę, bo padało dość znacząco, postanowiliśmy skrócić wyprawę i udać się do domów.
Ogólnie. Weekend bardzo dobrze mi minął. Mogłem narzekać wyłącznie na pogodę, bo ta najbardziej mi przeszkadzała, również na regulamin handlowy jak i na ludzi dla których drobnych nie miałem, bo na wino nie daje.
Pamiętajcie, tego i tego lokalu należy unikać!