Hohohohohoho w końcu się doczekałem! Tak tak! Moja inicjatywa w końcu ujrzała światło dzienne! Oczywiście, dzieło jest dość dalekie od doskonałości i zapewne każdy kto nie jest po studiach językowych, przetłumaczyłby to trochę inaczej. Ja poopuszczałem znaki interpunkcyjne w większości chyba, co z początku jakoś się nie przejmowałem, ale teraz w sumie, słowa mojego kumpla mogłem wziąć trochę bardziej na poważnie i np uniknąć tego. Eror wcześniej robił tłumaczenia i raczej na nieco lepszym poziomie. Jego komentarz sugerował przeanalizowanie pracy, co jednak wykonałem wcześniej i to z pomocą kumpla, no i w sumie, przeszło wiele poprawek, ale wypadkowa wyszła zadowalająca(pomijając tą nieszczęsną interpunkcje). Teraz w sumie, mogłem wam o niej nie pisać, bo pewnie większość by to osrała. Grunt to jednak znajdowanie własnych błędów jak i samokrytyka. Mea Culpa – jednak jestem bardzo zadowolony. Dan był taki wspaniałomyślny i wysłuchał moją prośbę linkując do mojego bloga! Jupi xD
Wróciłem od dziadków. Mojej gangreny, w mieszkaniu już nie było. Cisza i spokój. Można się zająć w końcu czymś produktywnym: schudnąć, prawko zdać, edukować się lub pozbawić się życia.
Mru na Krymie, wszyscy cierpią. Wracaj cała i zdrowa oraz wypoczęta!
Czas zjeść sandwicha w Czuchowie.
Czas podnosić skilla w rysowaniu.
Czas odwiedzić kogoś w Warszawie.
It’s time to speak English.
Skoro mowa o engliszu, stworzę alternatywną stronę bloga, która będzie prowadzona po angielsku. Tak dla własnej przyjemności ino, pisanie też muszę ćwiczyć, nie musicie czytać, ale jakbyście poczytali i zauważyli jakieś ZOMG błędy to komentarze będą
Oczywiście, nie będę pisał listów. Tylko random stuff z życia.
P.S.
GRATULACJE FIFCU TY CHUJCU! Dostałeś się
A tu pasek komiksu z dedykacją dla Ciebie(nie moje autorstwo).
Lubię moją łazienkę.
Tak tak, to moja niedokończona łazienka. Na szczęście dzisiaj kibel podwieszany już jest, zamiast tego na przedpokoju. Nadal jednak nie ma wody, bo fachowiec się dąsa i robi problemy. Miała być łazienka gotowa, wychodzi na to że nie będzie – lustra nam nie powiesi, bo będzie robił tylko do wtorku. Tylko? Czyli podłączy krany nie krany, elektrykę ale dziury w ścianach po hydraulice i wymianie rurek gazowych zostaną. Mamy płacić za, niedokończoną łazienkę? No chyba nie. No i tutaj znowu problem, bo muszę zostać w domu. Dlaczego? Oczywiście matka się boi… Cóż, rozumiem. Mogła jednak nie kurwować, ani poniżać ostentacyjnie fachowca, teraz niech się boi. Robił jak robił, ale to co robił, to dobrze robił. Z początku byłem negatywnie nastawiony do niego, ale po czasie zauważyłem, że jednak wykonywał to, co do niego należało.