Archive for February, 2010

Love Content | Ausflüge

Tuesday, February 23rd, 2010

Z dedykacją.

Projekt ruszył. Zdecydowałem, że przy długich nocach, będę w końcu pracował nad projektem. Zacząłem się przyzwyczajać do krótkiego snu, więc przydałoby się wzbogacać również o praktyczne umiejętności, a nie tylko o te duchowe ;)

Kuleje u mnie perspektywa, dlatego duży nacisk będę kładł na otoczenie obecnie niż na postacie. Oczywiście, nie planuje tworzyć dłonią absolwenta architektury czy też ASP. Niebawem zamieszczę jakieś szkice, bądź mash upy. te niebawem może potrwać, gdyż moja kochana, matura i obowiązki konsumują nielimitowane pokłady mojej uwagi. Żeby sobie pomóc w tym wszystkim, planuje wziąć aparat i cykać kadry różnych obiektów przemysłowych. Jeżeli jakiś student pokrewnych kierunków ASP bądź architektury, posiada jakieś przydatne źródła, to cieszyłbym się bardzo ze wsparcia.

W wakacje będzie się działo :)


Attention! Love content!

Nie każdy wiedział, ale niedawno udałem się ponownie w strony moich dziadków. Okolica jest bardzo magiczna i malownicza i to o każdej porze roku, w zimie zasypana grubą warstwą śniegu, bijący mróz spowalnia serce, kiedy to światło nocnego nieboskłonu oświetla mi drogę, gdy udaje się na długie nocne spacery. Natomiast w lato, ubieram się wygodnie i biegając zwiedzam każdy zakamarek, las i zalew.

Ta zima u ‘dziadków’ była wyjątkowa. Wyjątkowa nie pod względem okolicy, która wyglądała w tym roku jak morze śniegu i lodu z czapami lasów odstającymi ponad linie horyzontu. Wyjątkowa, bo dała mi czas do namysłu, pozwoliła mi się częściowo odizolować od świata, swobodnie poruszać się myślami po wszystkich sferach swojego życia. Dała mi szanse się przekonać, co tak naprawdę jest dla mnie najważniejsze, czy naprawdę tego pragnę, czy się nie mylę co do swoich przekonań, a może za bardzo biorę sobie wszystko do serca? może jestem nadgorliwy? głupi i naiwny…?

Miałem okazję przekonać, co to znaczy kochać i tęsknić. Jedno i drugie piękne jak szczere i oddane, a moje było i jest, czuję to, czuje tak dobrze jak nic innego. Nawet jak to głupota, tak mocno kochać, uważam że warto i każdemu tego życzę. Coś wspaniałego, nigdy takiego czegoś nie przeżywałem i pragnę nadal przeżywać, oddawać siebie, poświęcać się, uszczęśliwiać, zaskakiwać, przepraszać, żałować, troszczyć i smucić. Jest to coś odmiennego od mojego apatycznego niegdyś wnętrza. Latoś jest inaczej, lepiej, nawet kiedy jest źle, kiedy się denerwuje, złoszczę, wybaczam i poruszam swoje serce. Gamma emocji jest wręcz wspaniała! Pragnę o to dbać i pielęgnować, nigdy nie odstawiać, niech mi to towarzyszy codziennie.

Jednak czasem boli, gdy niespodziewanie wdziera się niepokój i niewiedza, a jesteś w stanie widzieć jedynie konsekwencje. Nie pomagają zapewnienia, prośby, pragnienia, bo siedzisz bezradnie, musisz upuścić trochę krwi z siebie, napełnić naczynie do wskazanej miary, wtedy wracasz spragniony, cały skrwawiony czasem mocno skruszony..

Myślę codziennie, czasem i o najgorszym, o tym że mogę stracić to wszystko, będę czuł pustkę w sobie, coś co nie wiem czy będę umiał wypełnić, czy chociażby zapchać.  Czy to zdrowo tak myśleć? Ufam przecież, a o siebie się nie martwię. Boję się, że zawiodę? że zostanę odtrącony? że usłyszę “nie chcę” “nie mam ochoty”? a może to, że kiedyś będę miał zły dzień, nie będę chciał rozumieć i powiem “dość”? ale tak naprawdę to nie mam.   Nie raz chce dobrze, a wyjdzie źle. Wyjdzie i koniec, uwierzyć w słowa nikt nie chce, serce boli, moje i te drugie we mnie. Normalnie biją w tym samym rytmie, jednak gdy jedno przyspiesza, drugie czasem nie nadąża i się nie rozumieją, stąd może te nieporozumienia? Nieporozumienia, rzecz naturalna, tylko dlaczego z ich powodu nie potrafię zasnąć? a gdy już to zrobię, budzę się tą samą myślą przy której zasypiałem.

Faszyzm.


Dziękuje Ci, wszystko co mi dajesz jest takie wspaniałe. Nawet ból przy Tobie jest przyjemnością.


Ostatnio wzięło mnie na refleksje, czy ja się z kimkolwiek utożsamiam? Nie czuje się Polakiem, Niemcem czy też Rusem. Tak więc kim? Nikim? Jakbym miał już naprawdę decydować to Ślązakiem – tak Ślązakiem. Co z tego że nie mówię po Śląsku za dobrze? o ile w ogóle. Jestem przywiązany do tego regionu, zdarzy mi się marudzić na Polaków. Właśnie, to zauważyłem od jakiegoś czasu. Odróżniam, Śląsk od Polski i to całkiem nieświadomie. Jak już interesowałem się historią, to szukałem wyłącznie faktów dotyczących właśnie tego obszaru. Lokalny patriota? nie sądzę. Nie lubię Polski i samego narodu, przeszkadzają mi pewne cechy narodowe. Ktoś mi powie że jestem hipokrytą, bo sam odziedziczam pewne cechy(np wrodzoną radość z złośliwości do innych), a krytykuje. No dobrze, przyznam się, ale wstydzę się tego, nie raz nawet tych pozytywnych cech jak np gościnność – a dlaczego mam być gościnny dla każdego? czemu mam udzielać pomocy każdemu kto o to prosi? wyśmienite przykłady naiwności wyczytamy z kart historii. Zamiast cisnąć i być bezwzględni kiedy było można, sami byliśmy niedługo po tym uciskani i wykorzystywani. Leczenie kompleksów polskich tak samo mnie irytuje. Papieża kochacie, nie dlatego że czynił dobro i pomógł obalić komunę, chociaż z tym dobrem też nie tak do końca, bo już kiedyś w notkach zamieściłem hiperłącze do tego jak JPII chronił zwyrodnialców w Watykanie. Wojtyłę kochacie za to, że był POLAKIEM na tak wysokim stanowisku. Że świat wiedział o NAS, o zapyziałym kraju z kompleksami i politykami co odstawiają szopkę aferową w rządzie, byle żeby pieniądze leciały do kieszeni, a w kraju nic się nie dzieje.

Kiedyś nie chciałem zostać w tym kraju, teraz trochę mi się to odwidziało, bo widzę sens. Nie wiem jednak czy i tak nie będę do tego zmuszony, gdyż pozostanie tutaj, będzie liczyło się z tym, że umrę z głodu, bo ZUS ma już nie mieć pieniędzy na emerytury za 25 lat i będę musiał harować aż do śmierci, a po drodze stracę wszystko, bo zacznę mieć coraz mniej czasu, dom, rodzinę, kobietę, zdrowie, aż w końcu prawo do godnego pochówku żeby ciekawe oczy i sępy mnie nie rozkradły swoją bezczelnością.

Krew mnie zalewa jak widzę tą sytuację w kraju. Patologie w urzędach, chory aparat wykonawczy, abolicje dla polityków i “równiejszych”, pastwienie się nad niewinnymi, traktowanie ich jak przestępców najgrubszego kalibru, byle żeby podreperować swoje ego i śrubować statystyki. Kulejącą oświatę i działania kulturalne, centralizacja inwestycji.

Chcesz być człowiekiem o odmiennych ideałach, wprowadzić zmiany, mieć pomysł na życie, na biznes, na podnoszenie standardu, zwalczaniu głupoty ale nie możesz, bo system Ci to skutecznie uniemożliwia. Jesteś przedsiębiorca, to Cię wykończą za to, że darowiznę nie opodatkowałeś i państwo okradłeś pozwalają przeżyć o jeden dzień dłużej bezdomnemu. Spóźnisz się z terminem zapłaty, to Ci wlepią dzisiaj mandat, bo państwo okradłeś i oszukałeś płacąc dwa dni później. Jesteś nieświadomym płatnikiem fałszywych pieniędzy, potraktują Cię jakbyś miał mennice w piwnicy i widzą Cię jak mackę ośmiornicy. Zniszczą Ci życie, bo ktoś nieomylny na komisariacie nasra Ci w papierach i możesz sobie zostać kierownikiem w McDonaldzie, jak dziesiątki tysięcy mróweczek w tych ‘restauracjach’, zamiast prawnikiem, a szkoda, bo został Ci jeden rok studiów.

Nic tylko wyjść wraz z wściekłym tłumem i mieć ubaw z rozbijania czołgów za pomocą pięści i śmiać się z żołnierzy którym zacinają się Ak-47. Ewentualnie później uciekniemy polską marynarką wojenną, na Madagaskar gdzie sobie spokojnie będę pielęgnował swój ogródek warzywny, śpiąc spokojnie, gdyż ekstradycja mi nie grozi, jednak będę miał dylemat, który z dwóch okrętów wojennych mam wybrać, żeby jeszcze nie zatonął po drodze..

Ktoś mi powie:”To czemu nie wyjdziesz i nic z tym nie zrobisz?”, a odpowiedź jest bardzo prosta: bo nie jestem idealistą politycznym, a gówna się nie dotyka bo sam zaczniesz śmierdzieć, ale pewnie dla niektórych już cuchnę.

Nie jestem patriotą, a na pewno nie nacjonalistą. Jestem dumnym z wyboru globalistą i nonkonformistą.  Tak, da się tu żyć i nie mamy najgorzej, ale na tym pozostaje ten kraj.

Technical Post

Saturday, February 13th, 2010

Hai ludzie,

post stricte techniczny, jak widzicie szata się nie rozsypuje, przynajmniej przy normalnej pracy. Gdyby coś wam się rzuciło w oczy, proszę mnie powiadomić przez gadu bądź mailowo w dziale Contact.

Parę słów na temat szaty. Ostatnio odkryłem, że bardzo podobają mi się klimaty lat dwudziestych i pochodne, dlatego też zdecydowałem się na design. Sam pomysł nie był taki trudny do zrealizowania, najwięcej kłopotu miałem z logiem, z którego i tak jestem średnio zadowolony, ale zapewne z czasem go zmienię.

Do dokończenia zostały mi działy Archives oraz Links. Myślę, że jeszcze po tej notce będzie coś, albo dopiero rano, bądź jeszcze później, bo jak zwykle mam miliard rzeczy do zrobienia i jakoś trzeba się wyrobić. Duh.

Kreatywności mi nie brakuje, chęci również(pewna osoba o tym doskonale wie) lecz czas, czas, czas i jeszcze raz kawa.

Typografia jeszcze parę razy się zmieni, wrzuciłem szatę, bo już odkładałem to bardzo długo.

There was a Hole here. Now it’s gone.

Saturday, February 6th, 2010

Nie ma źle, zacząłem męczyć layout, w tym tygodniu a może nawet dziś, będzie widniał. Nie trzeba zaglądać co chwilkę, bo pewnie na statusie gadaczowym będę się chwalił.

Również ruszyłem zakurzony tablet, powstały nowe prace. Muszę stwierdzić, że im starszy jestem to moja percepcja i ogólna uwaga polepsza się, bo jak już mi się zaczęły moje WŁASNE rysunki podobać, to już jest dobrze. A to może dlatego, że teraz mam swoją własną muzę? W każdym razie, jeszcze wam nie pokażę, bo w gruncie rzeczy nie ma co, bo tego wolnego czasu aż tak bardzo nie mam, a jak już mam, to przeważnie są inne priorytety.

Ogólnie, jest dobrze, będzie jeszcze lepiej. Jak to zwykle bywa i jak to zwykle mam w zwyczaju, pracuję nad sobą i wyrzucam z siebie obiektywne wady. Również, nadchodzi dla mnie pozytywny czas, bo czuje jak jesienno-zimowa chandra opuszcza moje ciało i umysł. Co to oznacza? Szymon znów stanie się bardziej energiczny, bardziej pewny siebie, bezwzględny, stanowczy, porywczy i w ogóle, w końcu zachce mu się żyć i przestanie mówić “nie chce mi się nic”. W końcu przestanie wszystkim przesadnie się przejmować, ale nie porzuci tego co ważne.

Nie denerwować mnie, bo się zdziwicie.


01:12 siedzę i słucham panią Sarę McLachlan, która sprawia swoim głosem, że się rozpływał i spoglądam na niebo w poszukiwaniu gwiazd, których nie zastaję, a jedyne świetlistą łunę znad węzła autostrady. Wzięło mnie, jak to w każdą noc na refleksje. Refleksje typowe chyba dla mojego stanu, szczególnie że jest stały w swojej zmienności – uczę się, poznaję dopiero, pomimo że wiem.

Odchylam głowę i sobie wyobrażam wirujący nieboskłon, przypomina ruch moich myśli w głowie, krążą głównie wokoło jednego celu, od czasu do czasu wystrzelą jakąś kometą. Obiekt  reaguje i dzieje się kosmiczna chemia.. Budzi się kreatywność, rozum dojrzewa, wyrastają skrzydła, serce przyspiesza, łączą się ogniwa przywiązania.. czuje się jak w magicznym kotle, tylko do ognia samemu nie można dorzucić, ktoś musi pomóc żeby ogień nie zgasł, a woda wrzała.


Nie tak dawno przekonałem się, jak to bardzo potrzebuję człowieka, chociażby tylko po to, żeby na kogoś innego się wkurzać. Doświadczałem izolacji przez dwa dni, leżąc w swoim łóżku, czasem trzymając laptopa na kolanach. Gdy czujecie jak głowa wam pęcznieje oraz jak krew przez nią przechodzi, jest to uczucie nie do zniesienia. Nikomu tego nie życzę. Co było przyczyną? nie mam pojęcia, bolało i tyle.

Leżąc tak, gapiąc się wyłącznie w sufit, gdyż oczy nie zamykają się z bólu, bądź to z braku zmęczenia(a się nie przymusisz), zaczynasz zauważać, jak wiele ciszy potrafi się wokoło Ciebie wytworzyć. Wszyscy w pracy, w szkole, na zakupach, telewizory powyłączane(niby dobrze), nie słyszysz sąsiada jak wchodzi na mało przyzwoite strony, zapominając, że wcześniej słuchał głośnego techno… kompletnie nic. Cicho.

Cicho aż boli, czujesz wyłącznie biały szum który generuje otoczenie. Normalnie nie zwracasz uwagi, ponieważ zawsze masz co robić, czym zająć myśli, a kiedy koncentrujesz się na okresowym, pulsującym czuciu wewnątrz czaszki, nawet takie nic nieznaczące zakłócenie stwarza problem.

Nie chce trafić do izolatki kiedykolwiek, myśli same mnie zabiją.


Kto odpowie?

Jak nazywa się to uczucie, kiedy oddajesz drugiej osobie moc, dzięki której może Ciebie zranić straszliwie, w nadziei  że tego nie zrobi?