Achtung post może zawierać tony wulgaryzmów.
Słodki Jezu na patyku, to już lipiec!
Jak zwykle wszystko nie toczy się tak jak zaplanowałem, ale że jestem zawsze planującą bestią, nie oduczę się tego nawyku. Dawno nic nie pisałem bo po prostu byłem zawalony robotą.. oczywiście tą która mnie specjalnie nie interesuje, ale muszę robić z obowiązku. Na szczęście na 100% kolejny tydzień jest do mojej dyspozycji. Mogę się zająć pracą, swoimi zainteresowaniami i najbliższymi
Znów miałem major disk failure(och jak ja to kocham), pozbyłem się wszystkich plików do showcase’a i do bramy projektu. Na szczęście nie były to zbyt skomplikowane projekty, a sam showcase był gówniany więc wyszło lepiej, bo ja nie lubię zabijać swoich dzieci, ale wypadałoby tego się nauczyć.
Ja pierdziele ale okna mam brudne..
Wracając do żywych, postanowiłem z moim przyjacielem R. zrobić małą eskapadę do Warszawy i w sumie, większość czasu spędzić w pojazdach komunikacji miejskiej. Ja oczywiście, tradycyjnie i niezaprzeczalnie co nie powinno niektórych dziwić, sfailowałem nie rejestrując się odpowiednio wcześniej i musiałem kombinować, żeby na głupie sklepy iść. Z pomocą przyszli jednak znajomi! Dziękuje im za to, bo inaczej nie miałbym super mega przypinki na bolec za całe 5 zł!
Wziąłem aparat, ale zrobiłem tylko zdjęcie przeładowanych plecaków – kolejny fail.
Przeżywałem stresy z magicznym Panem R. związane z dość skomplikowanym i zawiłym procesem rekrutacji na studia techniczne, na szczęście wszystko skończyło się po naszej myśli i jesteśmy gotów zmiażdżyć to co na nas czeka(może za wyjątkiem matematyki dyskretnej, która z chęcią zmiażdży mnie).
Czekajcie tylko aż zacznę mówić hermetycznym i nawet matematycznym żargonem hrhr.
A teraz żeby was trochę pobolało, zrobiłem zdjęcia jak mój kolejny przyjaciel R. poddawał się przyjemności piercingu! Może następnym razem pomyśli o Princu Albercie(pozdrowienia dla Johna : D )?



Czas ożywić tego bloga, jutro mam zamiar napisać mini elaborat, a w roli głównej powiedzonko: “Co ludzie powiedzą?”


Było dość wysoko.




Piwnica pustej kamiennicy po drugiej stronie. Chciałem wejść do środka, ale strażak powiedział, że nie wolno, a że ja aż tak bezczelny nie jestem, to poszukałem wejścia gdzie indziej.

